Miała być zupełnie inna notka dotycząca zupełnie innych rzeczy, mianowicie żenującego podśpiewywania w szatni na siłowni "you are my sunshine, my onlysunshine..." i w ogóle obciachu i takie takie. Ale trafiłem na tak piękną rzecz, że poprzedni koncept artystyczny upadł natychmiast i wydał mi się blady, żałosny i w ogóle. Wstyd pisać. A stało się to wtedy, gdy trafiłem na facebooku na to:
http://www.feminizm.republika.pl/index.html
Zaniemówiłem i odmęt mroków duszy mojej pisnął z zachwytu.
Ale po kolei. Zainteresowanych proszę o zapoznanie się z powyższym linkiem, podczas gdy janie odmówię sobie dokonania pobieżnej analizy textu kilku najgorętszych fragmentów.
"We współczesnych mediach bardzo często pod pretekstem pozytywnie kojarzących się wartości takich jak np. tolerancja czy równouprawnienie promuje się postawy, które tak naprawdę są szkodliwe dla nas, naszych rodzin, całego kraju. Feminizm to jedna z najgroźniejszych postaw tego typu." - Piękne aż dech zapiera. Aż chciałoby się skomentować - w internecie bardzo często pod postacią inteligentnych artykułów promuje się prawdziwy bełkot. Ale do rzeczy. Pominę już ten drobny szczegół, że moim skromnym zdaniem znacznie groźniejszym zjawiskiem promowanym pod postacią tolerancji jest islam i islamizacja Europy albo nazizm (ok, nie jest promowany i na pewno nie jest pozytywny) niż feminizm. Bardziej zadziwia mnie co innego. Otóż zadziwia mnie arogancja, z jaką przedstawiciele Religii Morderców i Grabieżców (przyznaję się, że nazwę ukradłem komuś z komentarzy na fejsie, gdzie dowodził, że chrześcijaństwo wymordowało więcej ludzi niż nazizm czy komunizm, mordując od 2000 lat na 6 z 7 kontynentów. W samych Amerykach wymordowali kilkadziesiąt milionów ludzi, do tego dochodzą np akcje św. Inkwizycji w Indiach, podboje w Azji, Australii, Afryce itp, aż po wiek XX i Ruandę czy Chorwację. Nazwa jest więc baaardzo adekwatna moim zdaniem) roszczą sobie prawo do mówienia o tym, co jest dla nas właściwe (czyt.: moralne) a co nie. Ciekawi mnie ile jest tak naprawdę martwych ofiar feminizmu? więcej niż choćby ofiar konkwisty? Albo samego polowania na czarownice? Obawiam się, że nie. Nie zmienia to faktu, że przedstawiciele RMiG nadal konsekwentnie dopominają się o swoje. A w tym przypadku o, z nakazu boskiego, przebywanie kobiety tylko na obszarze kuchnia-sypialnia. Niesamowita bezczelność doprawdy. Ale przejdźmy dalej.
"Dziś natomiast ruchy feministyczne, finansowane głównie przez zagraniczne koncerny produkujące środki antykoncepcyjne, niszczą kobiecość, tę wspaniałą i piękną wartość daną nam przez samego Stwórcę." - O doprawdy? Aż mam ochotę zapytać, o którą wersję aktu stworzenia kobiety mają tu nasi ulubieńcy na myśli? Ta pierwszą, gdzie Bóg stworzył kobietę i mężczyzną razem, w tym samym czasie, czy może tą wersję, w której stwarza kobietę z żebra Adama (dla niezorientowanych - obie te wzajemnie wykluczające się wersje znajdują się nie gdzie indziej jak w Księdze Rodzaju)? I jakąż to wartość kobiecości daną nam przez stwórcę mają na myśli? Tą pod tytułem: ""Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą". Czy może jeszcze jakąś inną, której najsampierw we wspomnianej Księdze Rodzaju znaleźć już nie można? Chyba, że później Pan nasz i Stwórca orędzie swe zmodyfikować raczył był jakoś? Zachwycająca perspektywa, prawda Drogie Panie? I najlepsze,top of the top, cream of the cream:
"Dlatego z okazji Dnia Kobiet proponujemy realną pomoc dla kobiet, które dały się uwieść zwodniczym ideom ruchu feministycznego, biernie bądź aktywnie go wspierają, muszą się zmagać w swoim życiu ze złem jaki rodzi feminizm. Wielka moc, jaka płynie z modlitwy do naszego Ojca, jest w stanie zdziałać niesamowicie wiele." - WOOOOW. Od tej pory , gdy zauważę jakiegoś topiącego się katolika, zaoferuję mu REALNĄ pomoc pod postacią modlitwy. Podobnie postąpię w przypadku nagabywania poprzez chrześcijańskich żebraków zbierających datki nacośtam znowu. Naprawdę, przy najszczerszych chęciach nie nazwałbym mamrotania do swojego wymyślonego przyjaciela REALNĄ pomocą. Wielka moc płynąca z modlitw? NAPRAWDĘ uważacie, że ten chrześcijański trzygłowy bóg z chęcią rzuci się na pomoc ofiarom feminizmu (jeśli gdzieś takowe są)? To może przy okazji wyjaśni, czemu nie zrobił nic w czasie Holocaustu? Wydaje mi się, że modliło się do niego wtedy kilka milionów ludzi, więc moc powinna być większa, prawda? No chyba, że objawiła się pod postacią USA i komunistycznej Rosji (sic!). A potem to już zwykły standardowy pikuś - wyliczanka a propos tych, za których modlić się należy. Wzruszony jestem, że pomyślano też i o mnie ( w pkt. za homoseksualistów, którym matki nie potrafiły zaprezentować pozytywnego obrazu kobiecości ), tym niemniej nie sądzę by miało to większą wartość niż dziecięce digi-transormacje w pokemony podczas zabaw w piaskownicy.
Zazwyczaj działania RMiG strasznie mnie wpieniają. dziś - na odwrót. Mocno rozśmieszyły. Zacytuję dziś znów Obeliksa: "Ale głupi, ci katolicy..."
P.S. Acha. wszystkim Paniom życzę wszystkiego naj :-)
skomentuj (7)
Jeśli zastanawiacie się, kto może dobijać się do waszych drzwi wczesnym porankiem około godziny 8 a.m.(z wyjątkiem świadków jehowy, którzy mają to absurdalne poczucie humoru polegające na pukaniu baardzo wczesnym porankiem, najlepiej w sobotę z pisemkiem pod wiele mówiącym tytułem „przebudźcie się”) to informuję –pracownicy budowlani, chcący wymienić rury w piwnicy i potrzebujący klucza.
Tym zdziwionym, którzy już chcą zapytać, z jakiej paki godzina 8 rano w środku tygodnia to dla mnie wcześnie, odpowiadam – I’m running my ownbiznes, so fuck off! Ale o tym za chwilę.
Generalnie zazwyczaj napukanie do drzwi reaguję nijak. Normalnie noga mi nie zadrży. A co dopiero pójść i otworzyć. No chyba, że ktoś się wcześniej anonsuje. Bo inaczej to w 80% przypadkach świadkowie jehowi, ewentualnie listonosz. Ale on zawsze dzwoni pierwej i najczęściej ma dla mnie książki, które jeszcze pierwej zakupiłem na allegro. Sporo tego. Podobnie jak nie odbieram telefonów dzwoniących z numerów zastrzeżonych. Bo to głównie banki lub PLAY z reklamą.
Kończąc wątek pukania dodrzwi – tak, jak rzadko otwieram at all, tym rzadziej otwieram odziany. Znaczy się dolną partię ciała mam odzianą, górną rzadziej. Po pierwsze zazwyczaj chodzę po domu w gaciach czy szortach, więc nie chce mi się specjalnie wygrzebywać gdzieś tam jakiegoś tshirta czy czegoś. Poza tym wtedy petenci częściej szybko kończą rozmowy, a ja mam okazję pochwalić się nieskazitelną muskulaturą swojej przeogromnej klatki piersiowej. Pomijając już chwalenie się sporą ilość tatuaży, jakie tu i ówdzie mi wyrosły w międzyczasie. Ale o tym zachwilę.
Jedynym minusem wychodzenia z gołym cycem jest konieczność wciągania brzucha, który jakoś nielicuje z powyższym wizerunkiem. Ale nad tym pracuje mój trener razem ze mną ofkors. Jak na razie z mizernym skutkiem, co doprowadziło w końcu do rezygnacji z piwa, słodyczy, chipsów i produktów podobnych. Rezygnacja z alkoholu nie wchodzi w grę. Nie będę przecież w sobotnie wieczory liczył kalorii. To i takby się nie udało, bo przeważnie jestem zbyt pijany. Z niejakim rozrzewnieniem wspominam czasy, gdy jako potencjalnie śmiertelnie chory bylem szprycowany przez lekarzy takimi medykamentami, że w ciągu dwóch miesięcy jakoś, schudłem z 10 kilo. Wtedy po raz ostatni widziałem swój płaski brzuszek, pozdrowiłem go, po czym z racji werdyktu U will not die, coz u r not sick brzuszek szybko przybrał poprzedni kształt. To chyba było jakoś wtedy, gdy MMŻ mnie zostawił. Oczywiście to z kolei było tuż przed tym, jak przybiegł do mnie z wywalonym ozorem i otwartymi ramionami wieszcząc, że jednak jestem jego mężczyzną życia i co on se w ogóle myślał. Ale o tym za chwilę.
Wracając na chwilę dorobotników budowlanych – ich obecność zainspirowała nas do gruntownego remontu chaty – malunków jakichś, mebli jakichś nowych itp., itd. Standard. Czasu jak wspominałem mamy sporo, gdyż running own biznes w moim przypadku polega nanadzorowaniu różnych projektów i kasowaniu za to kasy. Niezła fucha. MMŻ tez nie narzeka. W końcu go zatrudniam. Wspominał coś, że ma szefa sukinsyna. Ale co on tam wie.
Nazbierało się trochę tego Ale o tym za chwilę. No to o tym będzie za chwilę.
Sayonara!!P.S. Kurwa mać!! Dopiero co dziecku dziś pisałem, że do mnie przez cały tydzień wydzwania jakiś zastrzeżony numer i nie odbieram, bo pewnie bank z reklamą namolną, a tu dziś w końcu odebrałem, I co? Mbank z reklamą namolną...
Acha, tak. Mam dzieci. Dwójkę. Ale o tym kiedy indziej...
skomentuj (9)
Żeby przypomnieć jednak o nietrwałości, zmieniam szablon. Zostałem niejako zmuszony - słynne zdjęcie tryskających źródeł znikneło z sieci. Cóż, wszystko co złożone musi się rozpaść...
To już 6 lat.
6 długich lat. Może czas przeżyć małą reatywację.
Wiele sie wydarzyło. Z perspektywy ostatniego rou więszość rzerczy zawartych na tym blogu wydaje mi się śmieszna i gówniarska.
Niesamowite, jak czas i doświadczenie robi z nas wszystkich głupców.